Logistyka w firmie
październik 30th 2007 02:30 przed południem
Swego czasu miałem niewielką firmę. Sama dziedzina działalności tejże firmy jest nieistotna, w każdym razie nie jest to przedmiotem tego tekstu, a więc nie zajmujmy się tym. Wiele firm prowadzących działalność polegającą na sprzedawaniu czy produkowaniu towarów w pewnym momencie musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.
Bardzo często wymagania, jakie stawia przed przedsiębiorcami problem zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przekraczają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Cóż jednak zrobić, jakoś trzeba sobie radzić. W dużych kompaniach problemem zajmują się całe zespoły ekspertów, ludzi, którzy spędzili godziny całe na studiowaniu problemu i rozwiązań, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie sowicie wynagradzani. Co ma jednak robić mały przedsiębiorca, a takim właśnie przedsiębiorcą byłem ja, jakiś czas temu.
Rozwiązania:
Właściwie ma on tylko dwa wybory. Pierwsze, to przekazanie takich problemów jak transport, magazynowanie, w ogóle cała logistyka, jakiejś firmie z zewnątrz. Tu nieduża firma może napotkać przeszkodę nie do przejścia.
Wyjątkowo ciężkie jest to w przypadku firm zaczynających dopiero żeglugę po wezbranych wodach biznesu. Otóż rozwiązania proponowane przez koncerny specjalizujące się w dziedzinie logistyki są szyte na miarę kolosów. Jak tylko pada hasło magazynowanie, wspomina się o setkach metrów kwadratowych powierzchni magazynów, gdy rozmowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o setkach ciężarówek, towarowych składach kolejowych, czy transporcie statkami. Owszem, gigantyczna fabryka samochodów czy awionetek mogłaby rozważać podobne rozwiązania, ale przecież nie maluteńka firma, której miesięczny obrót wynosi 5 - 7 tysięcy peelen. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom towarzyszą i olbrzymie honoraria. To prawda, można podłączyć sie do jakiegoś dużego ładunku i przy okazji przewieźć swoje produkty czy surowce, ale o ile korporację ściągającą zza wielkiej wody trzy statki wypełnione towarem co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie czuje takich kosztów, o tyle małego Zdzisia z małym biznesem ledwo stać na opłacenie jednej paletki w ładowni tegoż statku, a taką operację czuł będzie jeszcze bardzo długo.
Jest też drugie rozwiązanie tego problemu, czyli heroiczna próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Może to być co prawda logistyka przez małe \\\\\\\\\\\\\\"l\\\\\\\\\\\\\\", bo wszelkie rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w tym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas można tak działać. Któregoś pięknego jednak dnia do twoich wrót zastukać może urzędnik i udowadniając, że przez ostatnie 5 - 10 lat nieprawidłowo interpretowałeś jakiś tam paragraf w jakiejś tam ustawie, wystawić może pokaźny rachunek. I to jest poważny problem, bo taka opłata przeważnie też jest ustalana na miarę kolosów. Oni by tego nie poczuli, dla ciebie to koniec własnego interesu.
Malutki przykład z autopsji
Produkty, które wytwarzała moja firemka trzeba było gdzieś sprzedać. Musiałem więc układać się jakoś z wszelkiego rodzaju kontrahentami, a ponieważ prowadziłem działalność iście mikroskopijną, to wspomniane sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego dnia okazało się, że moje produkty, by zostały sprzedane, muszą posiadać kody kreskowe. Ideę kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pomysłu jak tą sprawę rozwiązać. Zamiast zajmować się swoim biznesem, musiałem douczać się w temacie poważnej logistyki.
Ostatecznie dowiedziałem się, że jest cały taki program i w ogóle można wejść w jego skład. Oczywiście za sporą opłatą, dla niektórych to niewiele, dla mnie sporo. Poza tym jako niemowlę w temacie kodów paskowych co chwilę miałem nowe kłopoty i pytania, każda konsultacja i każde szkolenie kosztowały mnie po prostu majątek. Na dodatek przez zarządzających całym programem zasypany zostałem tonami ankiet do wypełnienia. Momentami wręcz pytano o dane, których nie zawsze chciałem ujawniać, ale musiałem pod groźbą wyrzucenia z programu. I tak zostałem wplątany w sprawy zupełnie mi obce. Ostatecznie doszło do tego, że zanim do końca wprowadziłem ten cały program kodów kreskowych, moja firma upadła… właśnie pod naporem tego typu głupot.
